Kilka miesięcy temu przeprowadziłam małe doświadczenie, które zresztą opisałam, a które dotyczyło działalności wróżek SMS-owych. Niestety, nie wiedziałam wówczas, co robię i jakie będą tego konsekwencje. Od tego momentu (a minęło już dobre pół roku) każdego dnia dostaję SMS-y od pseudowróżki, która mami mnie wizją szczęśliwej miłości, pieniędzy, wyjazdu, permanentnego szczęścia, wygranej w totolotka, awansu i tym podobnych. Podejrzewam, że ktoś słabszy psychicznie już dawno by się załamał albo leżał u psychoterapeuty na kozetce. I nawet nie chodzi o rozsyłane od kilku miesięcy treści (czasem mnie straszy, że widzi coś złego!), ale o intensywność jej korespondencji do mnie. Codziennie, po kilka razy, konsekwentnie, jakiś zaprogramowany robot wierci mi w głowie dziurę! Za chińskiego króla nie można się pozbyć tych bzdurnych SMS-ów.
Nikt ci nic nie powie

Weszłam na stronę internetową Onetu. W dziale Magia jest cały spis tych wirtualnych czarownic. OK, dokładnie jest napisane, co zrobić, żeby skorzystać z oferty wróżki Semirindy, Minindy czy innej Hermenegildy. Wszystko ci powiedzą, za kilka złotych doznasz olśnienia, tylko wyślij SMS. I co dalej? Na dalej już nie macie wpływu, bo nigdzie nie jest napisane, jak się wymiksować z tej potwornej pomyłki. Jest regulamin świadczenia usług ezoterycznych, owszem, jest napisane, że w każdej chwili można przerwać korzystanie z usługi, ale nigdzie nie jest napisane, co konkretnie trzeba zrobić, żeby nie dostawać tych przeklętych wiadomości.

Zdobyłam się na odwagę i wysłałam wiedźmie SMS, żeby do mnie nie pisała, bo nie będę czytać tych głupot. Za 10 minut miałam trzy kolejne SMS-y, kompletnie ignorujące moją prośbę, za to po raz kolejny uświadamiające mnie, że wszystko jest zapisane w mojej karmie, a ona - cyfrowa wróżka, zna wszystkie odpowiedzi. Załamałam się.
Odwrotu nie ma

Wyczytałam w regulaminie, że usługi ezoteryczne na Onecie świadczy między innymi spółka MINI. Zadzwoniłam, przedstawiłam się, zapytałam o możliwość wycofania się z usługi. Pani Łucja Snopek stwierdziła, że owszem można się wycofać, pisząc e-mail na adres centrum@mini.pl. To bardzo ciekawe, bo takiego adresu nigdzie w regulaminie nie ma. Na moje pytanie, dlaczego nie ma, pani Łucja powiedziała: Nie wiem. Drążę temat i pytam, kto wie. Pani Łucja nie wie, kto wie. Zirytowana mówi, że się tym zajmie (w domyśle, żebym jej dała spokój). Głośno się zastanawiam, że to zadziwiające, że adres jest tajny. Przecież nikt nie jest wróżką i nie jest w stanie się domyślić, że ma pisać na taki adres. Chciałam jeszcze o coś zapytać, ale pani Łucja krzyknęła mi tylko: Z mojej strony to wszystko! i rzuciła słuchawką. Nie powiedziała do widzenia...

Uwaga, podaję za Wikipedią: Głupota - niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości, nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych, przewidywania i kojarzenia. Jest też coś dalej, ale tyle mi wystarczy, żeby się pod tym podpisać i złożyć samokrytykę. Wysyłając pierwszy feralny SMS, wykazałam się niedostatkiem rozumu, nieumiejętnie rozpoznałam istotę rzeczy, związek przyczynowo-skutkowy, nie przewidziałam i nie skojarzyłam.

Tak. Zwłaszcza tej istoty rzeczy nie przewidziałam. I adresu, którego nie ma, a na który trzeba pisać, też nie przewidziałam. Ba! Nawet nie skojarzyłam...
Szykuje się jesienna młócka umysłowa.Znowu będą w telewizji tańczyć z gwiazdami i śpiewać.Niestety,było już tyle edycji,że pokończyły się gwiazdy. Zaczęli łapać statystów,w związku z tym teraz gwiazdami są tancerze.To nie tylko moja opinia.Nie tylko ja nie wiem, kto jest kim. Z rozpoznaniem gwiazd było już ciężko w poprzedniej edycji. Cytat z forum:Ja tam tego dziadostwa oglądać nie mam zamiaru.Co to w ogóle za gwiazdy? Przy ostatniej edycji trzeba było w Wikipedii siedzieć, żeby w ogóle się zorientować, czy ktoś jest aktorem czy hydraulikiem.

Zabawa na całego
Tak więc uczestnicy zamienili się rolami,ale zasady programu ciągle te same. Pary tańczą, potem ocenia ich jury i po ocenie jury następuje głosowanie audiotele na najlepiej tańczącą parę. Ludziom się jednak myli i głosują na najgorszą , więc z programu odpadają ci, którzy tańczyli dobrze i zbierali dyszki od jurorów.
A konkurencja tancerzy, czyli śpiewacy, zaserwują widzom w tym roku coś naprawdę ekstra! Otóż będzie powtórka z rozrywki!Zaśpiewają ci, którzy już kiedyś śpiewali,bo żadnych nowych wajdelotów nie udało się namówić.Widzowie więc będą jeść odgrzewane kotlety.Jako że wiadomo już, jak śpiewają uczestnicy show,program powinien się nazywać -Po co oni śpiewają?Ale ja wiem po co! Dla przyjemności, dla przyjemności i jeszcze raz dla pieniędzy! Mam tylko nadzieję, że prowadzącej też nie zmienią...wyślijcie SMS o treści wpisując...albo coś takiego:Jeżeli chcą się państwo dowiedzieć czegoś więcej o baranach albo naszych uczestnikach...
Lubię takie telewizyjne perełki, Niby nie oglądam, ale jak już włączę, to zawsze na coś takie trawię! Oczywiście, ja wiem,że nikt nie ogląda tych programów i w ogóle nie wie, o czym ja teraz piszę! Tak jak nikt nie czyta Pudelka. Ciekawe tylko skąd taka popularność jednych i drugich...

Doktor hipnotyzuje
Mogłabym sobie te wszystkie uwagi darować, ale naprawdę nie sposób nie zauważyć, że nadchodzi nowy sezon rozrywkowy i wszyscy wypruwają sobie flaki,żeby zainteresować widza.Na Onecie i Wirtualnej Polsce codzienne doniesienia z frontu. Kto z kim ćwiczy rumbę, kto z kim lubi, kto śpiewa a kto nie śpiewa, mimo że mógł by zaśpiewać...nie sposób od tego uciec.
Na szczęście we wrześniu pojawił się nowy( piąty !) sezon dr. House`a. Ja wiem,że cywilizowani ludzie oglądają go Nscreen`nie czy jak to tam sie nazywa w telewizji "N", ale ja nie. Ja wolę sobie rozciągnąć oglądanie w czasie i mieć z tego przyjemność.A propos!
W internecie napisali, że House kłamie. Jakiś doktor prawdziwy, z dyplomem, analizuje diagnozy House`a i deprecjonuje go jako lekarza!Fakt, House ma swoje ulubione choroby, ludzie często zapadają u niego na megaegzotyczne przypadłości, tak rzadkie jak to,że ktoś z widzów się zorientuje,że House koloryzuje. O matko, ludzie, to tylko film!Przecież nikt u najlepszego diagnosty w Stanach, co tam w Stanach ! Na świecie najlepszego, nie będzie się leczył z grypki czy wyrostka. Takie przypadki to w Leśnej Górze. U House`a musi być coś ekstra! Toczen, papuzica...zespół niewrażliwości na androgeny.Dla mnie oglądanie House to mniej więcej takie emocje jak dla pani Jadzi z piątego piętra 10 edycja Tańca z gwiazdami.
Obie już nie możemy się doczekać.

Czy to już ? ...

sobota, 12.września.2009,
00:18 ? Dopiero ? Kto by pomyślał że ten czas tak się dłużyć potrafi. Z sorbetem w ręku, jednym palcem wystukuję na mej zacnej klawiaturze powitanie. Tia, mam już wprawę. To nie mój pierwszy blog, ale mam nadzieje ostatni. W sumie nie robię go z przyjemności a z przymusu. No ale skoro już i tak nie ma odwrotu , to może jednak odrobina zabawy w tym będzie oO. Kto wie. Może nawet mnie to zaciekawi…
Kij z tym. Ważne co będę tu pisać. Wiem, że wszyscy chcą koniecznie się tego dowiedzieć. A wiec zawiodę was moi kochani czytelnicy. Na owej stronie nie znajdziecie nic prócz nudnych felietonów i przemyśleń na tematy codziennie. Żadnych romantycznych historii i żadnych szablonów. Tak, wiem rozpacz na całego. A jak już jesteśmy przy szablonach to mi się nasuwa pewne skojarzenie jakim jest komentarz. A więc miejcie na uwadze, że nie przyjmuję żadnych komentarzy typu” fajny blog, wiedz na mój” . Nie obchodzi mnie czy będę mieć jeden komentarz czy dziesięć tysięcy. Jeden, ale oryginalny w zupełności wystarczy.
Tak, więc tymi zachęcającymi słowami niniejszym otwieram moją wspaniałą stronę. Mam nadzieję, iż znajdę swoich „mini-fanów” którzy będą czekać na kolejne rozmyślenia skromnej mua.
Z poważaniem Gabriela x3.